Nazywam się Marysia i tworzę rzeczy bez grama syntetyków,
przyjazne dla skóry i zaprojektowane tak, żeby można było je przekazać w spadku. Z takim składem, który można spokojnie wprowadzić z powrotem do obiegu.
Bez nadprodukcji, bo szyje je Pani Halinka w lokalnej Wrocławskiej szwalni.
Bez ropopochodnych materiałów, bo ich nazwa brzmi dosyć obrzydliwie, a naturalne są lepsze dla nas i środowiska
Bez pośpiechu, bo kto się spieszy, ten się diabeł cieszy
Ubrania, które mają działać teraz i mieć sens później.